12 500 kilometrów, 2 kontynenty i 50 stopni różnicy temperatur - Ford Mustang Mach-E AWD bez trudu pokonał ekstremalną trasę z Wiednia do Dakaru.
W zaledwie 30 dni seryjny elektryczny SUV pokonał dystans odpowiadający średniemu rocznemu przebiegowi auta w Austrii. Zespół OEKONEWS nie pojechał tam jednak “po rekordy”.
✅ Jaki był cel tej misji?
Wyprawa miała udowodnić, że elektromobilność nie ma granic - ani technologicznych, ani geograficznych.
W ramach inicjatywy „RIVE2DAKAR” zespół przecierał szlaki, wyznaczając nowe punkty ładowania w Mauretanii i Senegalu. Chodziło o pokazanie, że przy odpowiedniej technologii, zeroemisyjna podróż przez Afrykę Zachodnią jest już dzisiaj możliwa.
➡️ Trasa była bezlitosna. Mustang Mach-E musiał zmierzyć się z lodem w Alpach, ulewnym deszczem i morderczym upałem Sahary (+35°C). System BlueCruise zapewnił komfort na europejskich autostradach, ale prawdziwy sprawdzian przyszedł na granicy Mauretanii i Senegalu, gdzie auto musiało pokonywać kopny piach i trudne odcinki off-roadowe.
Dlaczego Mustang Mach-E zdominował tę wyprawę?
✅ Bezkonkurencyjny zasięg: Dysponował największym zasięgiem w całej stawce, co było kluczowe na pustynnych etapach bez infrastruktury.
✅ Niezawodność: Cały dystans został pokonany bez ani jednej usterki technicznej.
✅ Wszechstronność: Napęd AWD i inteligentne zarządzanie energią pozwoliły mu płynnie przejść z luksusowych autostrad do walki w głębokim piasku.
To nie był tylko test auta – to sygnał, że przyszłość transportu jest elektryczna, wszędzie. Nawet tam, gdzie kończy się asfalt.